Dziękujemy za wszystkie lata współpracy przy KRAKDENCIE i innych projektach.

Składamy wyrazy współczucia dla najbliższych.

Za zgodą p. Mirosława Stańczyka cytujemy jego tekst z portalu infodent24.pl (źródło: link)

Śmierć dr. n. med. Mariusza Dudy pozostawiła wyrwę w sercach wielu ludzi, pozostawiła pustkę w wielu miejscach. Śmierć przerwała też marzenia, te które spełnił, te do których dążył i te o których myślał, jak to On z pełną determinacją i wolą zwycięzcy.


Dr. n. med. Mariusz Duda nie znał ograniczeń. Podejmował się aktywności, dla wielu zapewne zbyt ambitnych, ale które zawsze potrafił doprowadzić do szczęśliwego finału.

Był uznanym stomatologiem, specjalistą w dziedzinie implantologii i chirurgii stomatologicznej. Od lat działał aktywnie na forum międzynarodowych stowarzyszeń implantologicznych. Był wiceprezydentem DGOI - Deutsche Gesellschaft für Orale Implantologie na Polskę.

Między innymi z jego inicjatywy w 2003 r. powstało Polskie Stowarzyszenie Implantologiczne. Stał na jego czele od 2007 r. aż do teraz.

Dr n. med. Mariusz Duda był międzynarodowym egzaminatorem z zakresu implantologii stomatologicznej i uznanym wykładowcą. Na co dzień współpracował jako profesor wizytujący z zagranicznymi ośrodkami naukowymi, m.in. z Uniwersytetem w Kolonii, Uniwersytetem we Frankfurcie nad Menem w Niemczech, czy z New York University College of Dentistry.

Był także redaktorem naczelnym czasopisma Implantologia Stomatologiczna i członkiem kolegium redakcyjnego  wydawanego w Stanach Zjednoczonych czasopisma "Implant Dentistry".

Będąc właścicielem kliniki implantologii i kliniki chirurgii plastycznej w Katowicach, zorganizował jedne z pierwszych w Polsce kompleksowe szkolenia z zakresu implantologii Curriculum Duda Clinic College of Dental Medicine.

Wszystkie te stanowiska, funkcje i aktywności nie były jednak celem samym w sobie, odgrywały funkcję spełniania marzeń.

Dawno temu nazywano by Mariusza Dudę człowiekiem renesansu, kilkanaście lat temu człowiekiem orkiestrą, dzisiaj bliższe było mu miano "one man show". Nie stronił od określenia perfekcjonizm. Jak to być perfekcjonistą, czy warto nim być i czy jest to wyjątkowo trudne? Takie pytania stawiali mu często dziennikarze.

Okazuje się, że w jednym, jedynym momencie, najważniejszym momencie życia, perfekcjonizm opuścił Mariusza Dudę. Nie potrafił ustrzec Go przed śmiercią. Ironią losu jest to, że wielki admirator sportów motorowych, zwłaszcza Formuły F1, zginął w wypadku samochodowym jako pasażer, być może raz nie mając władzy nad wydarzeniami.

To niesprawiedliwe, że marzenia musiał porzucić człowiek, który gdyby żył z pewnością doprowadziłby do stworzenia „metalu lżejszego od powietrza”. Dlaczego? To co dla innych jest oczywistym dysonansem dla Mariusza Dudy było racjonalnym działaniem, działaniem: marzyciela, wizjonera, pragmatyka.